Kawiarnie, Miejsca, Opisy miejsc, Pizzerie, Polecane, Restauracje, Stary Rynek i Centrum

Zmiany w Zielonych Słoniach – ul.Ratajczaka 18 (zamknięte)

zielone-slonie-poznan

zielone-slonie-ogrodek-poznanZielone Słonie nadal są dla mnie miejscem nowym wśród poznańskich restauracji, a już zmiany w nich się pojawiają i to spore. I to na lepsze. Nadeszła wiosna również w Zielonych Słoniach – zmieniło się menu, wystrój, pojawił się ogródek.

Bardzo lubię Zielone Słonie – przed zmianą również bardzo mi się w nich podobało i lubiłam jadać tam, szczególnie, że mam Foodie Card, a Zielone Słonie blisko uczelni, zatem mogłam często sobie pozwolić na odwiedzanie ich. Wydaje mi się, że rozumiem chęć odmiany tego miejsca – szczerze mówiąc już sama zaczęłam się trochę męczyć przychodząc tam – wystrój był bardzo przytłaczający, było ciemno, a przez to mało przestronnie. Mimo, że wszystko było urządzone ze smakiem lokal na dłuższą metę mógł męczyć.

W tej chwili z Zielonych Słoni zniknęło niemal wszystko – ozdoby ze stołów, niektóre meble, wstążki z sufitu, wcześniej powydzielane kąciki zmieniły się w otwartą przestrzeń, bar jest dużo bardziej widoczny, a lokal sprawia wrażenie bardziej otwartego – łatwiej do niego wejść, po prostu zachęca. Zmieniła się ogólna kolorystyka – w tej chwili wszystko jest jasne, pięknie oświetlone. zielone-slonie-stolik-poznan Wydaje się być dużo bardziej przestronnie niż wcześniej – można siedzieć i nic nie męczy. Według mnie bardzo pozytywne wszystkie zmiany które się pojawiły, szczególnie te dotyczące wnętrza; co do jedzenia jestem nadal tak samo zadowolona jak wcześniej.

A pojawiło się całkiem sporo ciekawych pozycji w menu, naprawdę zachęcających i jestem pewna, że pysznych! Oprócz jedzenia w karcie pojawiło się jeszcze więcej ciekawych napojów, Zielone Słonie są mistrzami w przyrządzaniu wszelkich mrożonych herbat, lemoniad, czy drinków, a do tego ceny tych pyszności są bardzo zachęcające! Myślę, że będę odwiedzała Słonie jeszcze chętniej i jeszcze częściej, polecam!

Zielone Słonie
Ul. Ratajczaka 18
Czynne od poniedziałku do piątku od 8 do 22, w weekendy od 11 do 23.
WWW: www.zieloneslonie.pl zielone-slonie-nowe-poznan

 Od poniedziałku do środy z kartą Foodie Card jedzenie tańsze o 50%

Wcześniejsza recenzja lokalu

Zobacz także

8 komentarzy

  • Reply Jacek Rubinstein 24 maja 2013 at 14:42

    Fatalna recenzja. Nie znam Zielonych Słoni, ale jeśli recenzentka chciała pochwalić lokal, to zrobiła to w fatalny sposób. Żenujący błąd :”także”, który dyskredytuje osobę piszącą. Autorka nie wie, co chce powiedzieć, a jak próbuje to zrobić, to robi to niepoprawnie….

  • Reply Jacek Rubinstein 24 maja 2013 at 14:44

    Jestem zły, bo bardzo szanuję osoby zajmujące się krytyką kulinarną, a takie bezmyślne pisanie dla wierszówki szkodzi branży…

    • Reply Smak Poznania 24 maja 2013 at 15:49

      Wpis dotyczy jedynie zmian, które zaszły w lokalu – menu oraz wystrój. Zielone Słonie zostały recenzowane przeze mnie wcześniej ( http://www.smak-poznania.pl/zielone-slonie-ul-ratajczaka-18/ ), dlatego w tekście skupiłam się tylko na tym co się zmieniło, pomijając pewne kwestie.

  • Reply Jacek Rubinstein 24 maja 2013 at 16:27

    Dziękuję za podesłany link. Niestety utwierdził mnie tylko w tym, że nie umie Pani pisać. Rażące błędy stylistyczne i interpunkcyjne świadczą o małym obyciu z literaturą. Proponuję więcej czytać. Być może z czasem przyniosą widoczne efekty. Kolokwialnie rzecz ujmując, Pani pisze, tak jak mówi. Pisanie i mówienie, to dwie różne rzeczy i rządzą się swoimi prawami. Jest pani zapewne uroczą i życzliwą osobą, jak można wnioskować z Pani recenzji, ale nie ma Pani daru przekazywania emocji poprzez tekst. Przeczytałem Pani wcześniejszą relację z Zielonych Słoni i nadal nic z niej nie wynika. Mógłbym ją napisać nie wychodząc z domu. Proszę mi uwierzyć, że nie jestem wobec Pani złośliwy, ale uważam, że aby pisać o jedzeniu trzeba mieć warsztat i kompetencje. U Pani są tylko chęci i to jest stanowczo za mało. Proszę zwizytować Zielone Słonie ponownie, zjeść kilka potraw z karty, opisać je, zastanowić się nad ich sensem (dlaczego te, a nie inne), kim jest szef kuchni, czy ma jakąś filozofię, skąd czerpie inspiracje, gdzie praktykował. Pani pisze o kolorach ścian… To nie jest recenzja kulinarna. Do niczego nie zachęca i nikomu nie szkodzi. Po prostu o niczym…Gastronomia jest sztuką i zasługuje na poważne traktowanie. Gdybym miał szansę przeczytać tekst, do którego się Pani przyłoży, byłbym bardzo ciekawy….

    • Reply Smak Poznania 24 maja 2013 at 17:05

      Obie recenzje dotyczą lokalu, nie piszę w nich na temat potraw ponieważ każde danie recenzowane jest przeze mnie w osobnym poście. Jeśli zaś chodzi o język, którym operuję – prowadzę bloga, nie piszę pracy naukowej! I zgadza się, w dużej mierze piszę „tak jak mówię” – ponieważ zdecydowałam się na taki sposób prowadzanie – jeszcze raz to powtórzę – bloga. Pisanie bloga również rządzi się swoimi prawami.

      Jeśli zaś chodzi o Pana uwagi dotyczące mojego braku obycia z literaturą – trudno uwierzyć, że nie są one złośliwe. W dodatku są raczej nietrafione, jeśli popełniam błędy o których Pan wspomina, to na pewno nie są one skutkiem braku kontaktu z książkami.

      • Reply A. 28 maja 2013 at 22:45

        Pan Rubistein wyraził się bardzo dobitnie, ale myślę, że ma rację. Nie ocenię ilości przeczytanych przez Ciebie książek, ale faktycznie Twoje wypowiedzi pisemne pozostawiają sobie wiele do życzenia. Myślę, że obrany przez Ciebie kierunek, tj. pisanie „tak jak mówisz” nie jest znowu taką porażką i faktycznie pisanie bloga to nie jest to samo co praca naukowa czy poezja. Niemniej, bardzo surowo (czasami wręcz niesprawiedliwie) oceniasz restauratorów podczas gdy Twoje wypowiedzi są bardzo niechlujne. Gubisz przecinki albo stawiasz je w niewłaściwym miejscu, wiecznie się powtarzasz: „W menu Taverny Artemis pojawiły się spore zmiany, między innymi pojawiły się nowe zupy”. „Stek bezbłędny, nigdy w życiu nie jadłam lepszego; Właściwie ciężko byłoby mi uwierzyć w lepszy stek 🙂 Nigdy niczego lepszego nie jadłam, a przynajmniej nie w dorosłym życiu. Całe danie było bezbłędne.” – poważnie? I czemu po średniku nagle jest wielka litera?
        „Gołębnik to miejsce do którego regularnie wracam, ale którego tak naprawdę nigdy dobrze nie poznałam od strony kulinarnej – zakochałam się w jednym daniu i zwykle zamawiam je nawet bez patrzenia w kartę. A przecież menu całkiem pokaźne, różnorodne i ciekawe. A więc tym” – tu się urywa miniatura, a ja widzę już przynajmniej 2 błędy. Przed „do” powinien stać przecinek. Lepiej unikać zaczynania zdań od „A więc”, a Ty od samego „A” zaczynasz dwa pod rząd.
        Wybrałam kilka linków na ślepo, nie widzę też większego sensu w powoływaniu się na dalsze przykłady, bo pewnie odbierzesz to jako złośliwość. Czytam Twojego bloga od dłuższego czasu i myślę, że gdybyś np. skorzystała z narzędzi Worda czy przeglądarki Firefox mogłabyś ograniczyć przynajmniej ilość literówek czy ortów, bo pamiętam, że się zdarzały. Poza tym postaraj się unikać powtórzeń, trochę wzbogać język recenzji, a na pewno wypadnie to lepiej. Nie piszę tego żeby Ci dopiec, ale bez względu na ich przyczynę – postaraj się unikać błędów.

  • Reply Monika 7 czerwca 2013 at 09:00

    Niech sobie piszą jak chcą, ja tam już nie wrócę… Była , zjadłam i …..nic , bardzo nie miła obsługa, krótkie oczekiwanie na jedzenie bo…. mrożone…. słoń na talerzu w zupie sie topi…. własnej.

  • Reply Ewelina 31 stycznia 2014 at 18:20

    Muszę powiedzieć, że już do Zielonych Słoni nie chodzę, kompletnie nie ten klimat co kiedyś, inne jedzenie, ceny, podejście do gościa. Nie wiem skąd taka zmiana w podejściu, miałam wrażenie że tym co było Zielone Słonie sobie już zaskarbiły sympatię wielu gości, a teraz jakby praca od początku. A za pizzą cały czas tęsknię!

  • Dodaj komentarz