Lokalny przewodnik po gastronomii Poznania

Shivaz – ul. Podgórna 6 (zamknięte)

Tak naprawdę, to sama nie wiem co myśleć o tym miejscu, mam mieszane uczucia. Na pewno się nie zachwyciłam, ale też nie mogę powiedzieć, że żałuję, że tam poszłam, albo że już nigdy więcej.

Po pierwsze wystrój. No troszkę nie trafiony po pierwsze – przejęty po poprzedniej restauracji, z którą komponował się lepiej. No ale w wypadku indyjskiej restauracji ten cały fiolet po prostu jest trochę bez sensu. A poza tym mi osobiście się po prostu nie podoba. Po drugie przydałby się jakiś mały remont, albo chociaż odświeżenie niektórych elementów – kanapy na przykład były po prostu okropnie brudne, odrzucające. Przeszkadzały też inne, z pozoru niewielki rzeczy, jak na przykład to, że między kanapą a stolikiem była taka przepaś,  że jedzenie i jednoczesne siedzenie graniczyło z cudem.

Obsługa również nie najlepsza, kelnerka była wręcz zaskoczona, że ktoś wszedł do środka. Czułam się nieswojo, nawet przez chwilę zastanawiałam się czy nie zrezygnować. Ale zostałam, a gdy wychodziłam kelnerka obdarzyła mnie maleńkim uśmiechem.

I teraz jedzenie. Tu również są i plusy i minusy. Można powiedzieć, że to co jadłam było smaczne, dobrze doprawione, o ciekawym smaku. Także mogłabym polecić, ale nie zrobię tego, ponieważ ceny są strasznie wysoki i w ogóle nie adekwatne. Po pierwsze karta wprowadza w błąd, zamawiając danie główne okazało się, że jest to tylko miska sosu, a ryż lub pieczywo należy zamówić osobno, nagle więc cena rośnie, a cena i tak była już wysoka, także byłam przekonana że dodatki są w niej zawarte. Po drugie porcja – maleńka. No może nie jest to dobre określenie – dużo sosu, mało mięsa. Dosłownie może z 7 kawałków mięsa się doszukałam. Może i smaczne, ale cena ma się nijak do ilości w wypadku mięsa, a jakości w wypadku pieczywa (zimne i tłuste).

Rozczarowałam się. Gdyby nie karta Foodie Card pewnie bym w ogóle nie dotarła do tego miejsca. I też osobom, które chcą pełną cenę płącić szczerze odradzam, gdybym ja za swój obiad miała płacić pełną cenę byłabym baaardzo zła, ponieważ wyszłam stamtąd tak naprawdę głodna. Nie wróżę temu miejscu długiej przyszłości, no chyba że lepiej sobie radzi jako klub; jako restauracja wypada kiepsko, nie polecam, no chyba że ktoś jest ogromnym fanem kuchni indyjskiej.

Club & Restaurant Shivaz
ul. Podgórna 6
Czynne (restauracja): od poniedziałku do czwartku od 11 do 23,  w piątki i soboty od 11 do 22, w niedziele od 12 do 22
WWW: www.shivaz.com.pl


Dania z archiwum Shivaz

Poniższe opisy pochodzą z archiwalnych wpisów o daniach w Shivaz.

Kashmir mutton korma i methi roti – Shivaz

Kashmir mutton korma i methi roti - Shivaz

Kashmir mutton korma, czyli baranina w aksamitnym sosie z orzechami nerkowca i pieczywo methi roti. Zastanawiałam się czas jakiś jak to danie opisać no i mam problem. Po pierwsze nigdy wcześniej nie jadłam baraniny, więc nie wiem jak powinna smakować dobrze przyrządzona. Po drugie sos też był dla mnie czymś kompletnie nowym, no ale w tym wypadku mogę kierować się po prostu własnym smakiem. Więc zacznę od mięsa, wspomnianej baraniny. Pierwszym smuteczkiem było to, że było jej mało, dramatycznie mało, jeśli pomyśli się o cenie. Po drugie niektóre kawałki były smaczne i delikatne, inne dziwnie gumowate i twarde, także chyba jednak coś nie tak z jakością albo z przyrządzaniem. No nie zakochałam się w tym mięsie, to na pewno. Jeśli jeszcze kiedyś miałabym jeść coś w Shivaz, to pewnie zdecyduję się na coś wegetariańskiego, ewentualnie coś bardziej tradycyjnego.

Jeśli chodzi o sos, to był dość smaczny, ale bez jakiś wielkich zachwytów. Przede wszystkim był orzechowy i słodki, smak nie był jakoś szczególnie złożony, były w nim też jakieś płatki migdałów i rodzynki, ale nie urozmaicało to zbytnio smaku. No ale ok, sos byłby dobry gdyby reszta był dobra, ale niestety wszystko miało wady, więc i sos niczego nie mógł uratować.

Najmniej smakowało mi pieczywo, które chyba powinno być ciepłe, a było zimne i jakby niezbyt świeże, strasznie się ciągnęło i było bardzo tłuste. Żałowałam, że nie wzięłam ryżu, wtedy pewnie generalnie całe danie jadłoby się przyjemniej, a tak męczyłam się z tym plackiem.

Ale i tak najbardziej denerwujące było to, jak skonstruowane zostało menu, a konkretnie to, że wprowadzało ono w błąd. Jasne jest chyba to, że nikt nie będzie jadł sosu łyżką, że wszystkie dania główne, które można zjeść w Shivaz wymagają dodatku w postaci pieczywa lub ryżu. Zamawiając danie główne spodziewam się, że zamawiam coś kompletnego, a nie że chodzi tylko o sos. Dodatki zamawia się osobno, jednak w karcie nie ma o tym ani słowa. A nie jest to takie nic, ponieważ niektóre pieczywa kosztują nawet kilkanaście złotych, a i dania główne, czyli sosy są całkiem drogie. Całe danie nagle zaczyna kosztować 40-50 zł, więc naprawdę sporo, a w dodatku, jak mi się wydaje, kompletnie ta cena nie odpowiada ani ilości, ani jakości.

Tego dania nie polecam, ze względu na mięso, ze względu na cenę, ze względu na ilość. Wyszłam zawiedziona i głodna.

Kashmir mutton korma – 34 zł

Methi roti – 7 zł

Shahi raj rasam – Shivaz

Shahi raj rasam - Shivaz

Shahi raj rasam, czyli jak z karty dowiedziałam się: zupa pomidorowa, południowo-indyjski przysmak. Zamówiłam, bo tak jakoś nie potrafiłam sobie wyobrazić zupy pomidorowej po indyjsku. 🙂

Gdyby nikt mi nie powiedział, że to z pomidorów, to bym sama nie zgadła. Bardzo wyraźny smak soczewicy, trochę papryki, ale na pewno nie pomidorowy. Całkiem smaczne, wielkość zdecydowanie przystawkowa, sycąca raczej też nie jest –  nie da się nią najeść w najmniejszym stopniu. To do czego bym się doczepiła, to to że zupa była strasznie pikantna. Nie lubię pikantnych rzeczy, więc zamówiłam wersję łagodną i ledwie wytrwałam do końca, czułam jak wypala mi kubki smakowe po prostu. Także nie za dobrze, bo oczekuję, że otrzymam to co zamówię.

Podsumowując moja łągodna zupa pomidorowa okazała się pikantna i nie smakowała pomidorami, ale smak ciekawy i nie najgorszy.

Shahi raj rasam – 8 zł

Udostępnij:

Zobacz także

Shivaz – ul. Podgórna 6 (zamknięte) - Opinie i komentarze

Dodaj komentarz