Zanim na tej samej ulicy nie pojawiło się Bar-a-boo, było Trocadero. Nigdy nic szczególnego w nim nie widziałam, ale sałatka grecka 9,9, kawa też w cenie przystępnej, ale najważniejsza lokalizacja – blisko uczelni. Pojawiło się Bar-a-boo i już właściwie tam nie chodzę, chyba że ktoś nalega.
Zawsze aromat z kuchni jest intensywny, co mi trochę przeszkadzało. Lepsza klimatyzacja by im się przydała, albo szczelniejsze drzwi. 🙂 Przeszkadzał mi również niezidentyfikowany do końca charakter lego miejsca. Kawiarnia to na pewno nie, chociaż właściwie dużo kaw i herbat, no ale to nie może być kawiarnia, bo wygląda jak pub. Więc może jest to restauracja? No niby wszystko się zgadza – pachnie jedzeniem, karta gruba, no więc restauracja. Ale w trakcie obiadu obok siada 15 osób, wszyscy zamawiają piwo, robi się głośno no i już jest pub. Zaniepokojona się rozglądam – wystrój zdecydowanie jak w pubie, ludzie piją.. I tylko ja z tym moim naleśnikiem nie pasuję. Coś w tym jest nie tak.
I tak dochodzimy do wystroju. Trzy mini salki. Pierwsza z barem i w niej jest kawiarniano – jeden czy dwa małe stoliki i fotele. Dalej już mniej elegancko, ale nadal jak w restauracjo-kawiarni – stoliki, krzesełka, jakiś regał. No i ostatnia sala – pub. Już bez stolików, tylko ławki i długie, cieżkie, drewniane ławy. Generalnie nie ma charakteru, nie ma atmosfery, miejsce totalnie nijakie.
Jedzenie jest w przystępnych cenach, podają makarony, zapiekanki, sałatki i naleśniki. Też nic szczególnego, w karcie nic nie porywa. I przyrządzone również bez polotu – poszli raczej na ilość nie na jakość. Duże porcje, ale smak kiepski. Czuć, że sporo z tego co podają to jakieś półprodukty – sosy do sałatek z proszku, mrożone ćwiartki ziemnieków w zapiekankach. Generalnie nie polecam.
Trocadero
ul. Kościuszki 72/5a
czynne:
WWW: –
Dania z archiwum Trocadero
Poniższe opisy pochodzą z archiwalnych wpisów o daniach w Trocadero.
Naleśnik farmerski – Trocadero
Naleśnik farmerski – kurczak, kalafior, brokuł – nie pamiętam szczerze mówiąc czy były tam inne warzywa, ale chyba nie.
Nie przepadam za Trocadero i naprawdę nie wiem dlaczego to miejsce cieszy się nadal popularnością, szczególnie że znajduje się w oklicy kilka miłych i niedrogich miejsc, gdzie jedzenie jest lepsze na pewno, podobnie jak atmosfera.
Naleśnika w Trocadero już kiedyś spożywałam, ale wyglądał wtedy inaczej – był złożony na pół, a nie zwinięty. I był zdecydowanie cieńszy. Naleśnik właściwie składał się w większości z ciasta, które zaklejało i odbierało radość jedzenia. Zastanawiałam się jak ten naleśnik jest pozwijany, bo w każdym miejscu były co najmniej dwie warstwy ciasta. Ciasto swoją drogą było też dość ciężkie, sztywne, mało naleśnikowe i słodkie. Bardzo się zawiodłam.
Ale zawodu to nie koniec, ponieważ rozczarował sos i farsz. Sos dlatego, że był bardzo majonezowy i kwaśny – prawdopodobnie od przecieru pomidorowego. W każdym razie średnio się nadawał do naleśnika, ponieważ po prostu był strasznie ciężki, trochę choć jogurtu by się w nim przydało, albo mógłby być na bazie chociażby śmietany, a nie majonezu. Farsz z kolei rozczarował z kilku powodów. Po pierwsze mrożonkowe warzywa i przesuszony kurczak były wrzucone po prostu do naleśnika i zabrakło jakiegoś sosu, który by spajał, smaki się ze sobą nie łączyły, a poza tym niczym nie powalały. Właściwie wszystko w środku było jałowe, nieprzyprawione, a tym co odróżniało kurczaka od kalafiora w głównej mierze to była konsystencja.
Do tego podana była sałatka z kapusty pekińskiej, ogórka i pomidora zalana jakimś torebkowym sosem.
Kiepsko, fakt faktem, że niedrogie, ale naprawdę wolałabym wydać te parę złotych więcej i zjeść coś pysznego. Zresztą 14 zł to nie jest wcale aż tak mało jak za naleśnika – już nawet w Manekinie jest taniej, a mają tam – chcąc nie chcąc- przepyszne naleśniki. Krótko mówiąc – nie polecam!
Naleśnik farmerski – 14 zł



Trocadero – Kościuszki 72/5a (zamknięte) - Opinie i komentarze
Moja wizyta z Troca była dość przypadkowa , ale zaskoczony zostałem pozytywnie . Z meni polecano mi zapiekanki , znajomy polecał mówił że najlepsza brokoli w Poznaniu , ale ja wolałem sałatkę . Z kilku pozycji wybrałem ” norweżkę ” – dobry smak łososia , ale pikantna – dość dużo chili – ale tak lubię i bułki do tego z masłem – sie najadłem . Piwo z nalewaka o dziwo tak jak ma być a nie kupa piany w kuflu a potem nic .
Dla mnie dobre fajne miejsce , na pewno tu wrócę bo ceny nie powalają a żarcie po prostu dobre , obsługa spoko .