Miejsce to już od jakiegoś czasu mnie zastanawiało. Istnieje od zawsze, a nie znam nikogo kto bym tam chodził, sama też nigdy poważnie na temat wstąpienia tam nie myślałam. Odrobinę może odpycha z zewnątrz swą ponurością i ciemnymi barwami. Valpolicella kojarzyła mi się trochę z elegancją, trochę z wysokimi cenami, ale przede wszystkim z jakąś minioną epoko w Polskiej gastronomii.
Podczas gdy tak sobie myślałam z nieba spadł mi Poznań Za Pół Ceny i Valpolicella właśnie wśród restauracji biorących udział w akcji. W innych okolicznościach pewnie wcale bym nie dotarła w to miejsce. Pierwsze co rzuciło się w oczy to wysokie ceny. Zupa kilkanaście złotych, pizza powyżej 30, makaron i dania obiadowe też od takich kwot się zaczynają. No ale wiadomo – ceny mogą być wysokie jeśli coś naprawdę ciekawego i smacznego się za nimi kryje, także nie byłam specjalnie zniechęcona.
Obsługa bardzo profesjonalna, miła i szybka. Zainteresowana klientem, ale nie natrętna, jak dla mnie właśnie taka jak być powinna.
Wystrój. Ja bym go określiła „w starym stylu”. Na pewno nie króluje minimalizm, na pewno nie jasne wnętrze. Za to przepych, ciemne kolory, dbałość o szczegóły i nagromadzenie wielu elementów. Ale wszystko urządzone ze smakiem, wcale nie kiczowate, nie przytłacza i nie przeszkadza. Miejsce na pewno robi wrażenie – duże, przestrzenne, stoliki dobrze rozmieszczone, ciekawie podzielona sala. Na wystroju nikt nie oszczędzał, podobnie na personelu. Jedzenie również nie jest przyrządzane z byle czego.
Wydaje mi się, że akurat tym razem swoją rolę odegrali również inni kliencie, których było mnóstwo. Jako, że Poznań za Pół Ceny, to wszystkie stoliki zajęte, co zawsze jest miłe. Zupełnie inaczej pewnie siedziałoby się w tej restauracji gdyby była pusta. Niemniej wrażenie tym razem pozytywne, mam nadzieję, że następnym razem będzie takie również.
Miejsce na pewno robi wrażenie – duże, przestrzenne, stoliki dobrze rozmieszczone, ciekawie podzielona sala. Na wystroju nikt nie oszczędzał, podobnie na personelu. Jedzenie również nie jest przyrządzane z byle czego.
Jeśli chodzi o jedzenie, to wszystko smaczne, nie ma się do czego przyczepić. Ale cena według mnie powinna być niższa. Gdyby dania kosztowały ok 20 zł, byłabym zadowolona z tego co mi podano, ale że ceny są dwa razy wyższe (na co dzień), to na pewno nie byłabym zachwycona. Podana pizza była smaczna, ale nie wybitna, podobną można zjeść już spokojnie za kilkanaście złotych i to w odległości nie większej niż kilkadziesiąt metrów od Valpolicelli. Makaron również – dobry, ale jego wartość także jest niższa. Nie mówiąc już o prostych zupach, za które wszędzie płaci się 7-8 zł, a tutaj 15.
Lokalu nie skreślam z listy, ale tylko dlatego, że promocyjne menu z cenami o połowę niższym obowiązuje podobno w każdą niedzielę. I wtedy też polecam się wybierać, można wtedy mówić o dobrej kuchni, wartej swojej ceny.
Valpolicella
ul. Wrocławska 7
Poznań
Restauracja czynna codziennie od 13 do 23
WWW: www.valpolicella.poznan.pl
Dania z archiwum Valpolicella
Poniższe opisy pochodzą z archiwalnych wpisów o daniach w Valpolicella.
Pizza Valpolicella – Valpolicella
Pizza Valpolicella, czyli z dodatkiem gorgonzoli i prosciutto, plus tradycyjnie z sosem pomidorowym i serem.
Pierwsze wrażenie po otrzymaniu pizzy nienajlepsze. Cała pizza obłożona dodatkami, zero wolnej przestrzeni, a ciasto wygląda na dorodne. Wygląda troszkę zbyt fast foodowo, ja zdecydowanie cenię pizze na których nie ma mnóstwa dodatków, a ciasto musi być charakterystyczne, chrupiące, cienkie no i musi smakować po prostu!
W Valpolicelli ciasto było nieco zbyt miękki, gumowate i pozbawione smaku. Okazało się nie być grubym niesłychanie, ale wcale to sytuacji nie uratowało – dużo dodatków plus cienkie ciasto to bardzo ryzykowne połączenie. Wszędzie tam gdzie dotarły dodatki ciasto było miękkie i niesmaczne. Samo w sobie nie było najgorsze – brzegi były puszyste i chrupiące, ktoś po prostu przesadził z dodatkami i wyrządził ciastu sporą krzywdę.
Samo zestawienie dodatków również nie było moim zdaniem zapierającym dech. Szynka zabiła smak sera, wszystko w połączeniu było dość mdłe i po prostu nudne. Zjadłam tylko jeden kawałek pizzy i na kolejny nie miałam ochoty, na szczęście znalazł się chętny do powymieniania się jedzeniem – dzięki temu przekonałam się, że w Valpolicelli serwują również dania pyszne (ale o tym w kolejnej recenzji) 🙂
I na koniec ponarzekam jeszcze na cenę – 33 zł za standardową pizzę ok 30cm, do tego przyrządzoną w sposób pozostawiający wiele do życzenia, to według mnie cena z kosmosu. Spodziewałam się naprawdę dobrej pizzy za tą cenę, czegoś wartego spróbowania, a spotkało mnie na prawdę wielkie rozczarowanie. Ktoś zabił tę pizzę i to kilka razy zanim do mnie dotarła. Więcej pizzy w tym miejscu nie zjem na pewno. Szkoda pieniędzy.
Pizza Valpolicella – 33 zł
Spaghetti Trito Aromatico – Valpolicella
Czyli spaghetti ze szparagami, szynką parmeńską i mozzarellą w sosie szafranowo śmietanowym. Połączenie świetne, całe danie bardzo udane! Duża porcja, odpowiednia proporcja dodatków, sosu i makaronu no i doskonały smak!
Danie pięknie się prezentuje, same żywe kolory i niesamowity aromat. Niby proste danie, a jednak właśnie takie na które można wydać trochę więcej i na nie od czasu do czasu wracać. W sosie się po prostu zakochałam, do dziś zastanawiam się co mu nadało tak wyrazisty smak i nie potrafię sobie odpowiedzieć na to pytanie. Niczego za mało, niczego za dużo – idealnie przyprawiony, po prostu idealny! Danie zdecydowanie warte polecenia!
Jeśli chodzi o cenę, to faktycznie jest trochę wysoka jak na makaron, ale smak jest naprawdę niezapomniany. Nie dla każdego z resztą pewnie te 30 zł to dużo. Jednak dla mnie ze względu na cenę to danie staje się raczej trudno osiągalnym – raczej będę próbowała przyrządzić je w domu, tudzież znaleźć jakiś tańszy odpowiednik w okolicy – a myślę że znajdzie się na pewno, szczególnie że makaron w Valpolicelli był najdroższym makaronem jaki dane było mi jeść. Niemniej jednak polecam – pycha!
Spaghetti Trito Aromatico – 31 zł



Valpolicella – ul. Wrocławska 7 (zamknięte) - Opinie i komentarze